ROZDZIAŁ I
*GINGER*
14 luty - Walentynki:
Jeden
z klubów w centrum Łodzi.. kogo tam obchodzi że mamy co niektórzy
14 lat, jak to mówi Eddy: "my jesteśmy
inteligentniejsi umysłowo niż wiekowo", ale kto by go tam
rozumiał. Może i jesteśmy takimi stereotypowymi nastolatkami
ale mamy swój rozum i po prostu umiemy pić z umiarem.
Siedzimy
w tym klubie, tańczymy, powiedziałam dziewczynom że muszę się
napić i podeszłam do baru. zamówiłam Danielsa z lodem i zobaczyłam siedząca
koło mnie dziewczynę, może w moim wieku, wydawała mi się smutna,
mieszała słomką w prawie pustej szklance.
-
Hej, można się dosiąść? - zagadałam
-
Jasne, jestem Lena - odpowiedziała dziewczyna. Nawet ładna
była, miała bardzo długie blond włosy, była szczupła, nie za
wysoka, kolor oczu w takim świetle trudno rozpoznać.
-
A ja Ginger - przedstawiłam się – sama tak tu siedzisz?
-
Taak. Pokłóciłam się z przyjaciółką i musiałam gdzieś wyjść,
odstresować się i w ogóle, wiesz o co chodzi. A ty?
-
Ja jestem z przyjaciółmi, o tam siedzą...No przynajmniej niektórzy
- uśmiechnęłam się i wskazałam na kilka osób siedzących na
sofie gdzieś z tyłu sali. - Chcesz ich poznać?
-
Niee dzięki, nie mam humoru.
-
No daj spokój, są fajni, polubisz ich, zobaczysz - pokiwałam w ich
stronę. Na szczęście Kuba mnie zobaczył i podeszli wszyscy do
baru.
-
Siema co jest? – powiedział Kuba
-
To jest Lena, teraz się poznałyśmy. Chłopaki weźcie ją trochę
rozweselcie bo laska ma doła - powiedziałam, a blondynka tylko się
uśmiechnęła. Chłopacy zaczęli się wygłupiać.. Bożeee... Co
za dzieci. - No to tak, to jest Kuba, to Eddy, Elise, Ashley, Jeydon,
Magda i Dominik. - przedstawiłam wszystkich po kolei. Wskazując
ostatniego ukradkiem zerknęłam na Leną. Ta nawet się na niego nie
spojrzała.. Jak tak można no ludzie?! Chodzi o to że to Dominik,
nie żaden jakiś tam chłopak tylko DOMINIK.
Jak
ludu się rozeszło to znowu zostałam z nią sama.
-
Spoko są no nie?
-
Pewnie - odpowiedziała
-
Jak chcesz to mogę ci coś więcej o nich opowiedzieć - Lena
przytaknęła - hmm.. no to tak, Magda - znamy się praktycznie od
dziecka, najlepiej się z nią dogaduje ze wszystkich. Ogólnie spoko
laska, spokojna, opanowana, zawsze nas ratuje z kłopotów. Eliza
niby wydaje się taka miła ale nie ręczę za nią jak ją ktoś
wkurzy, od niedawna chodzi z Kubą. Ashley.. takie trochę typ
wrednej, pustej, zimnej zdziry ale jak się ją dobrze pozna to jest
całkiem ok. A i chodzi z Jeydon'em. Podkochiwał się w niej od
początku gimnazjum. Eddy taki trochę buntownik, trochę metal,
zawsze ma swoje zdanie, jest taki niezależny... specyficzny typ. Nie
gada jak najęty ale jak już się odezwie to słusznie. Kuba,
pogodny gościu, przede wszystkim zabawny, trochę wszystkim
szpanuje, ale da się go znieść. Potem Jeydon, najlepszy kumpel
Dominika. Też ma niezłe poczucie humoru, jest po prostu miły,
sympatyczny, zawsze uśmiechnięty. I Dominik... Co tu dużo mówić..
Anioł? Ideał? Nieskazitelne piękno? Czy jak kto tam woli. Idealny
to on na pewno jest, zresztą go widziałaś, to ten
słodziutki blondyn.
-
Tak widziałam. Taki sobie, ładny jest - powiedziała zupełnie bez
entuzjazmu.
-
Że co proszę?? Taki sobie?? dziewczyno czy ty kiedykolwiek
widziałaś kogoś tak przystojnego jak Dominik?? - prawie krzyczałam
- Przecież to jest jakiś cud natury!
-
Jezu, spokojnie. Po prostu wygląd to dla mnie nie wszystko.
-
No ja wiem ale na pierwszy rzut oka to się po prostu nie można nim
nie zachwycić. Ale skoro tak uważasz. Ale tak, Dominik jest moim
przyjacielem, najlepszym chyba z całej paczki. Osobiście nie
wariuje na jego punkcie, co nie znaczy że nie uważam że jest
nieziemsko przystojny. Gorzej z charakterem... To podły i
egoistyczny dupek, tyle. Chociaż na początku może się wydawać
sympatyczny, opanowany i spokojny to na serio jak mu coś jebnie na
dekiel to człowieka nie ogarniesz... Ja nie żartuje, on ma czasami
takie odpały że się z nim nie da wytrzymać. Ogólnie to to jest
typ który ma całkowicie wyjebane na wszystko. Z jednej strony... ma
to swoje zalety.
Pogadałyśmy
jeszcze chwile, okazało się ze Lena mieszka niedaleko i obiecałam
jej że spotkamy się znowu za 2 tygodnie.
*JEYDON*
Gigi
nas przedstawiła.. Dobrze widziałem jak Dominik gapi się na tą
całą Lenę. W sumie spoko laska, ładna nawet. Ciekawe tylko że
ona nawet na niego nie spojrzała... Szczerze? Dominik jest tak
cholernie seksowny że nawet ja mam ochotę go czasem pocałować.
Dobra, to mój przyjaciel ale zachowujemy się no.. Mamy do siebie
ogromny dystans i gadamy sobie publicznie takie rzeczy że aż strach
pomyśleć. Dla mnie jest on kociakiem, a on mnie nazywa miśkiem. Na
reszcie nie robi to żadnego wrażenia ale jak na przykład idziemy
przez miasto, śmiejemy się i ja go nazwie kociakiem no to się
ludzie dziwnie patrzą... Nienawidzę takich, są po pierwsze
nietolerancyjni, bo nawet gdyby coś na serio było miedzy mną i
Dominikiem no to przecież nie ich sprawa, a po drugie nie mają
wyobraźni i poczucia humoru.
-
Niezła laska nie? - zagadałem do niego jak usiedliśmy sami
-
Co? - spytał. On albo nie rozumiał o kim mówię, albo jest
totalnym debilem... Jak on mnie denerwuje, ja pierdole jak te dziecko
mnie denerwuje. No ale spojrzy na ciebie tymi słodkimi oczkami,
uroczo się uśmiechnie no i masz się tu fochaj człowieku. Och...
Ja przez niego kiedyś zwariuje.-
mówię o Lenie, ciemnoto - powiedziałem, a on tylko westchnął - No co? Nie podoba ci się? - i nic nie odpowiedział - Dominik ja cię
proszę, zerwałeś z Kingą 3 miesiące temu, czemu nie szukasz
nowej dziewczyny?
-
Jak będę chciał to sobie znajdę dziewczynę, jasne? -był już
trochę wkurzony.
-
Sorry, no ale widziałem jak na nią patrzysz...
-
No niby jak, hm? - ten jego sarkastyczny ton... uwielbiam hahah.
-
Nie zgrywaj mi tu debila. Co, boli cię że nawet na ciebie nie
spojrzała? - przegiąłem i byłem tego całkowicie świadomy... I
kto tu jest debilem, Jey?
-
Mogę mieć każdą, rozumiesz? A jak ona się opiera to jej strata.
Jego
typowy zachowanie. Żeby tylko nikt nie zauważył co myśli i
czuje...
-
Ej sorry... Sorry, nie powinienem - powiedziałem z wyrzutem i
popatrzałem w te jego cudne oczy.
-
Taa, nie powinieneś - i znów ten sarkazm...
Stwierdziłem,
że nie warto się z nim kłócić. Musiałem się przewietrzyć.
Wyszedłem z klubu od razu podeszła do mnie Ginger.
-
Hej, mogę cię o coś spytać?- zaczęła
-
Pewnie
-
Gadałeś z Dominikiem nie? Mówił coś o Lenie?
-
Taa, zacząłem ten temat ale z nim to ciężko o czymkolwiek gadać.
Wiesz jaki on jest... nic ci nie powie.
-
A mógłbyś coś jednak od niego wysępić? Bo na moje genialne oko
to mogło by coś z tego być... -uśmiechnęła się
-
Tez tak myślę ale jego nie przekonasz. Jak się uprze to koniec.
-
Oj, nie wiesz co miłość potrafi zrobić z człowiekiem -
powiedziała z uśmiechem weszła z powrotem do klubu. Ja po kilku
minutach zrobiłem to samo, bo szczerze mówiąc to cholernie
piździło. Poszukałem wzrokiem Dominika. Siedział dalej na tym
samym miejscu z cała resztą. Stwierdziliśmy że będziemy spadać.
Chcieliśmy jeszcze trochę pochodzić po rynku czy coś. Lena
powiedziała że nas odprowadzi. Chodziliśmy chyba z 1,5 godziny.
Było po 2 w nocy i Lena powiedziała że już będzie lecieć.
Kto
jak kto ale my mamy taki zwyczaj że na powitanie i na pożegnanie
dajemy sobie buzi w policzek. No może nie chłopak z chłopakiem, to
wiadomo... chociaż ja i Dominik... hahah ale to tylko do żartów
przecież. Zwykle to on mi daje... takie z niego kochane stworzenie.
-
No to ja już będę lecieć - powiedziała blondynka
-
Czeeeść - Gigi oczywiście pierwsza przyleciała, wyściskała ją
i ucałowała w policzek. I tak po kolei Elise, Magda, Kuba, Ash, Ed
i ja. Dominik stał gdzieś z tyłu. Wiedziałem że któraś z
dziewczyn mu to wytknie. To było co najmniej pewne. Tak samo jak to
że na pewno w tym momencie żaden z chłopaków się nie odezwie,
nawet Kuba, który za Dominikiem nie przepadał.. ze wzajemnością
zresztą. Chodziło tu po prosu o męską solidarność.
No
i trafiło na Elise. Ona jest szczera do bólu. Tak samo jak Dominik
często robi ten swój wredny uśmieszek. Pasowaliby do siebie pod
tym względem.
-
No Dominik, chociaż raz zachowaj się jak kulturalny człowiek i się
pożegnaj może, co? - powiedziała Elise.
-
Cześć - rzucił krótko, ale jak to on, z wyższości patrzył
się na El i wrednie się uśmiechał. Może dla kogoś ten uśmiech
byłby szczery ale my za dobrze znaliśmy Dominika - po prostu
chciał zrobić na złość... Nie wiadomo tylko komu.
Na
Lenę nawet nie spojrzał. Ona też miała albo spuszczona głowę
albo patrzała gdzieś przed siebie.
"Co
za ludzie" - pomyślałem.
-
Cześć - powiedziała dziewczyna równie obojętnie jak Dominik.
-
No to do zobaczenia za tydzień? - upewniła się Ginger
-
Pewnie, to na razie - powiedziała do wszystkich i poszła w swoją
stronę.
Ja
po prostu nie wytrzymałem:
-
Popierdoliło cię do reszty? Zachowałeś się jak totalny dupek! -
wywrzeszczałem mu to prostu w twarz - jeszcze jakbyś ja znał od
jakiegoś czasu, ale poznałeś ją dopiero dzisiaj i już się
zachowujesz tak egoistycznie? Nie jesteś najważniejszy, zrozum to
wreszcie.
Wiedziałem
że cała paczka się na nas gapi. My nigdy nie kłóciliśmy się
przy wszystkich, dlatego że dobrze wiem ile dla Dominika znaczą
moje słowa. Wiedziałem, że go teraz skrzywdziłem. Wiedziałem że
teraz dostane równie mocną odpowiedź. On nie ma hamulców, potrafi
wygarnąć wszystko nawet najlepszemu przyjacielowi...
Mrs.
Torres
*
* * *
Więc
to pisała Ewe bo Sandra napisała w połowie poprzednie, nie wiem
czy jest sprawiedliwie ale jeden kit :)
"Leave
the comments down in my pants" I <3 U JEYDON <3
E&S
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz