sobota, 29 czerwca 2013

Rozdział 2. "Chcesz się dowiedzieć prawdy o sobie, pokłóć się z przyjacielem."

ROZDZIAŁ II


*JEYDON* 15 luty:

A jednak ku mojemu zdziwieniu Dominik nic nie powiedział. Odwrócił się szybko i ruszył przed siebie. Chyba nie do końca wiedział gdzie idzie, bo my powinniśmy iść w zupełnie przeciwnym kierunku. Mieliśmy nocować u Maxa, kumpla Elise o którym nam wczoraj wspominała.
 Nikt nie pobiegł by dogonić Dominika. Wszyscy wiedzieliśmy, że takie coś nie miało sensu i było strasznie głupie. W ciszy wróciliśmy do domu. Miałem pokój z Dominikiem, jak zwykle, od zawsze byliśmy nierozłączni. Tyle tylko, że jakoś dziś nie miałem ochoty się z nim widzieć. Znając jego, gdyby mnie tylko zobaczył, zacząłby na mnie najeżdżać tak, że zapamiętałbym dokładnie jego słowa do końca swojego życia… bo to jest Dominik, jego się nie zapomina, ani niczego co z nim związane.
Były ogólnie trzy pokoje, niby dziewczyny miały mieć jeden, a my, chłopaki drugi no ale w praktyce wyszło oczywiście inaczej. Kuba od razu na wejściu zmył się gdzieś z Elise.
Wracając do Dominika to naprawdę nie chciałem się z nim teraz minąć. Może dlatego, że było mi głupio, a może po prostu bałem się jego odpowiedzi. Postanowiłem, że pójdę do chłopaków. Wszedłem do ich pokoju, niestety zastałem tam Eddy’ego i Ginger.
- Wypieprzaj przepraszać Dominika - taa ja kocham tą kobietę, po prostu ja wielbię.
- Ginger, ja naprawdę nie chcę się z nim kłócić, wolę poczekać do jutra - wyjaśniłem siadając na łóżku, w sumie nie wiem czyim.
W tym momencie Gigi wstała, podeszła do drzwi, otworzyła je i wskazała ręką na zewnątrz - prosto na drzwi wejściowe.
 - Już, natychmiast won go przepraszać - rozkazała
Westchnąłem tylko, nie miałem zamiaru się kłócić jeszcze z nią, więc powoli wstałem i wyszedłem z pokoju. Odwróciłem się, by jeszcze coś powiedzieć, ale Ruda zamknęła mi drzwi przed nosem.
Wziąłem kurtkę i wyszedłem. Tylko co miałem teraz zrobić? Skąd w ogóle mogłem wiedzieć gdzie on teraz polazł? Pewnie się szlaja gdzieś. 
Tak na prawdę wolałbym go nie znaleźć, ale wiedziałem że jak nie przyjdę z nim z powrotem to i tak mnie nie wpuszczą do domu. Dobra trudno idę.
W słuchawkach słuchałem właśnie "Lonely Day" S.O.A.D, kiedy spostrzegłem przygarbionego człowieka z kapturem i w vans'ach, siedział na jednej z ławek w parku, z opuszczoną głową wyglądał jak by spał. Nie mogłem się pomylić , to musiał być Dominik. Myślałem że spał , podbiegłem, trochę przestraszony, nie wiadomo co mogło mu odbić.
- Hej, żyjesz?
- Zostaw mnie!
-Ok rozumiem, możesz być na mnie trochę zły , ale ja to powiedziałem tylko dla twojego dobra....
(caps lock = krzyczę <3)
- TROCHĘ?! Serio, myślisz że to było trochę, ogarnij dupę Jey. Co ty myślisz,że co ,że ja nie wiem co robię z MOIM życiem. Nie musisz się uważać za jakiegoś mojego ojca TAK?! Dobrze wiesz co dla mnie znaczą twoje słowa i czasem po prostu byś się ugryzł w ten cholerny język i nic nie mówił. TO BOLI WIESZ ?! Kiedy twój najlepszy przyjaciel wygarnia ci coś, a nawet nie wie jak się czuje ta osoba. NIE SORRY, ty dobrze wiesz jak ja się wtedy czułem. DOBRZE WIESZ JAK MNIE TO BOLI KIEDY KTOŚ NA MNIE NIE ZWRACA UWAGI I TRAKTUJE MNIE JAK POWIETRZE! I wiesz też że jeśli ktoś mnie tak traktuje to ja postępuje tak samo, chociaż tak na prawdę chciałbym ją poznać bliżej. ODPIERDOL SIĘ ODE MNIE JEY! Jesteś teraz tak zajęty Ash , że zapomniałeś o mnie a teraz jeszcze bezczelnie mnie pytasz czy żyje - kiedy to mówił....nie potrafię opisać jak się czułem... jak debil, jak idiota, zdałem sobie sprawę że nie robił by takiej awantury jak by mu to powiedziała Magda, ale byłem to ja... jego przyjaciel. I wszystko co mówił , było racją, czułem się podle. Usiadłem koło niego i chciałem go przytulić...- NIE DOTARŁO DO CIEBIE ŻE MASZ MNIE ZOSTAWIĆ ?!
- Dominik, ja cię przepraszam to nie miało tak wyjść - znowu próbowałem go objąć
- ALE WYSZŁO TAK ?! - zrzucił moją rękę
- Słuchaj, po prostu byłem trochę na haju, a po drugie zachowywałeś się ostatnio tak nie znośnie, musiałem coś zrobić. Tym bardziej że widziałem jak na nią patrzyłeś- wtedy Dominik podniósł wzrok - Nie rób ze mnie cioty znam cie od przedszkola i wiem jak wyglądasz gdy ktoś ci się podoba...- powiedziałem tonem nie znającym sprzeciwu.
- Wiesz PIERDOL SIĘ! Co może mnie jeszcze wywalicie z grupy bo nie mam kogo lizać tak ?! Jestem gorszy bo nie mam się z kim pieprzyć?! Wiesz jesteś żałosny, bezczelny, nie pogrążaj się jeszcze bardziej.
- Dominik słuchaj, ja już wytrzeźwiałem, wiem zachowałem się jak idiota. ZDAJE SOBIE Z TEGO SPRAWĘ. Ale wybacz mogę tu siedzieć do rana ale ty ze mną i tak wrócisz do Max'a. Jasne ?! Teraz mnie posłuchaj , to nie jest tak że ty musisz mieć dziewczynę, możesz być nawet BI , jest mi jedno, jesteś moim przyjacielem i to najlepszym, nie pozwolę tobą pomiatać ale tak samo nie pozwolę żebyś popełniał błędy. Wiem że zareagowałem zbyt ostro, ale DOMINIK. Dobrze cię znam , i musiałeś usłyszeć to ode mnie żeby w ogolę zwrócić na to uwagę. 
-Wiesz nie chce mi się ciebie słuchać - po czym Dominik założył słuchawki i zgarbił się. 
- Dominik - ściągnąłem mu słuchawki i podniosłem podbródek aby spojrzał na mnie - Ja wiem że nie jesteś na mnie zły. 
- Nie jestem , ale w chuj mnie to boli, jak mnie traktujesz. - powiedział , nie wiem czy miałem tylko zwidy bo było ciemno , ale chyba miał łzy w oczach.
Nie zastanawiając się przytuliłem go mocno. O dziwo nie protestował. Po 10 minutach spróbowałem:
-Jesteś na mnie nadal zły?
-Nie już nie. - popatrzył na mnie
 - To co wracamy, bo tak szczerze to piździawa jest i jeszcze nas coś weźmie a ja nie chce żeby mój kotek był chory - Dominik zaśmiał się 
- O nie misiaczku , masz racje, pora iść.
Nie mogłem się powstrzymać, wstając patrzyliśmy na siebie a ja dałem mu buziaka w czoło, hyym nie wiem co na mnie zadziałało, po prostu myślę że łączy mnie czasem z Dominikiem silniejsza więź niż między Ash.
Idąc , rozmawialiśmy jeszcze trochę o tej dysce i spytałem się czy będzie zagadywał do tej dziewczyny. Powiedział że spróbuje. No nareszcie!

*Edward*

Widziałem ten wzrok Gigi, cały wieczór, odkąd tylko wróciliśmy do domu gapiła sie na mnie, aż rozbierała mnie wzrokiem. Miąłem jej serdecznie dosyć. W końcu wpadłem na zajebisty pomysł. Dziewczyna siedziałą dosłownie naprzeciwko mnie. Złapałem jej rękę, przybliżyłem swoją twarz do jej i juz prawie pocałowałem, kiedy ona szarpneła mnie i wyszliśmy od reszty. Skierowaliśmy się do sąsiedniego pokoju, który na całe szczęscie był pusty. Od razu zaczęliśmy sie łapczywie całować, moja ręka błądziła gdzieś po jej ciele, powoli pozbywając się najpierw cienkiego topu, następnie zjechałem ręką do jej spodni, które też po kilku sekundach leżały gdzieś daleko. Ginger ściągnęła moją koszulę, po czym już dobierała się do paska od spodni. Ja jednak byłem szybszy i dosłownie rzuciłem dziewczynę na łóżko. Całowałem jej szyję, powoli zjeżdżałem coraz niżej. Zatrzymałem się na brzuchu, a jedną ręką zacząłem dotykać jej czułego miejsca, widziałem, że Ruda jest nieźle napalona. Zbliżyłem swoją twarz do miejsca, które przed chwilą dotykałem, jednak po chwili szybko podniosłem się i spojrzałem jej prosto w oczy.
- ty pusta suko - wypaliłem i posłem jej tryumfujący uśmiech. Dziewczyna chyba była nieźle zdezorientowana, bo otworzyła usta i nie wiedziała co powiedzieć. Podniosłem się z łóżka, zabrałem swoją koszulę i podniosłem jej ciuchy, rzucając nimi w Ginger.
- ty skurwysynie - Krzyknęła
- ja? popatrz na siebie, pieprzona zdziro, myślisz, że możesz sobie wszystkich owijać wokół palca? Takie rzeczy nie ze mną, sorry - powiedziałem spokojnie, chociaż w głębi duszy cieszyłem się jak małe dziecko. Wiedziałem, że pewnie mi się dostanie od Magdy i Ash ale miałem to głęboko w dupie. Chciałem tylko żeby ta suka się ode mnie odwaliła... i chyba mi się to udało.

*Jeydon*

W domu, drzwi otworzyła nam Gigi, czyżby nie wyszło coś z Ed'em, wyglądała na wkurwioną.
Wolałem nie pytać , a z resztą oni do siebie nie pasują. No taka prawda. 
Poszliśmy z Dominikiem do naszego pokoju i walnęliśmy na łóżko , ostatnią rzeczą którą zdążyłem zrobić to sprawdzenie która godzina, była 4 nad ranem, i objęcie Dominika, który najwyraźniej zasnął w ciągu sekundy. Nie obchodziło mnie czy ktoś jest jeszcze w pokoju, i gdzie ja w ogóle jestem. Zasnąłem z uśmiechem na ustach że udało mi się pogodzić z najważniejszą osobą w moim zasranym życiu.    

Mrs. Ramos 
* * * *
Ok to ten rozdział pisałam ja, czyli Sandra ale Ewe to tam ten początek zrobiła, jejuuu jak ona mnie męczy ta kobieta z tymi rozdziałami HAHHAHA Kocham <3
Nie chciałam żeby był za długi, bo wiecie napięcie musi rosnąć stopniowo ^^ 
Myślę że wam się podoba i powoli wkręcacie się w akcje ; *
Miłej lektury!
Pozdrawiamy E&S  
 

piątek, 26 kwietnia 2013

Rozdział 1. "Nawet ci najtwardsi w końcu kiedyś zmiękną"

ROZDZIAŁ I 

 

*GINGER* 14 luty - Walentynki:

Jeden z klubów w centrum Łodzi.. kogo tam obchodzi że mamy co niektórzy 14 lat, jak to mówi Eddy: "my jesteśmy inteligentniejsi umysłowo niż wiekowo", ale kto by go tam rozumiał. Może i jesteśmy takimi stereotypowymi nastolatkami ale mamy swój rozum i po prostu umiemy pić z umiarem.
Siedzimy w tym klubie, tańczymy, powiedziałam dziewczynom że muszę się napić i podeszłam do baru. zamówiłam Danielsa z lodem i zobaczyłam siedząca koło mnie dziewczynę, może w moim wieku, wydawała mi się smutna, mieszała słomką w prawie pustej szklance.
- Hej, można się dosiąść? - zagadałam
- Jasne, jestem Lena - odpowiedziała dziewczyna. Nawet ładna była, miała bardzo długie blond włosy, była szczupła, nie za wysoka, kolor oczu w takim świetle trudno rozpoznać.
- A ja Ginger - przedstawiłam się – sama tak tu siedzisz?
- Taak. Pokłóciłam się z przyjaciółką i musiałam gdzieś wyjść, odstresować się i w ogóle, wiesz o co chodzi. A ty?
- Ja jestem z przyjaciółmi, o tam siedzą...No przynajmniej niektórzy - uśmiechnęłam się i wskazałam na kilka osób siedzących na sofie gdzieś z tyłu sali. - Chcesz ich poznać?
- Niee dzięki, nie mam humoru.
- No daj spokój, są fajni, polubisz ich, zobaczysz - pokiwałam w ich stronę. Na szczęście Kuba mnie zobaczył i podeszli wszyscy do baru.
- Siema co jest? – powiedział Kuba
- To jest Lena, teraz się poznałyśmy. Chłopaki weźcie ją trochę rozweselcie bo laska ma doła - powiedziałam, a blondynka tylko się uśmiechnęła. Chłopacy zaczęli się wygłupiać.. Bożeee... Co za dzieci. - No to tak, to jest Kuba, to Eddy, Elise, Ashley, Jeydon, Magda i Dominik. - przedstawiłam wszystkich po kolei. Wskazując ostatniego ukradkiem zerknęłam na Leną. Ta nawet się na niego nie spojrzała.. Jak tak można no ludzie?! Chodzi o to że to Dominik, nie żaden jakiś tam chłopak tylko DOMINIK.
Jak ludu się rozeszło to znowu zostałam z nią sama.
- Spoko są no nie?
- Pewnie - odpowiedziała
- Jak chcesz to mogę ci coś więcej o nich opowiedzieć - Lena przytaknęła - hmm.. no to tak, Magda - znamy się praktycznie od dziecka, najlepiej się z nią dogaduje ze wszystkich. Ogólnie spoko laska, spokojna, opanowana, zawsze nas ratuje z kłopotów. Eliza niby wydaje się taka miła ale nie ręczę za nią jak ją ktoś wkurzy, od niedawna chodzi z Kubą. Ashley.. takie trochę typ wrednej, pustej, zimnej zdziry ale jak się ją dobrze pozna to jest całkiem ok. A i chodzi z Jeydon'em. Podkochiwał się w niej od początku gimnazjum. Eddy taki trochę buntownik, trochę metal, zawsze ma swoje zdanie, jest taki niezależny... specyficzny typ. Nie gada jak najęty ale jak już się odezwie to słusznie. Kuba, pogodny gościu, przede wszystkim zabawny, trochę wszystkim szpanuje, ale da się go znieść. Potem Jeydon, najlepszy kumpel Dominika. Też ma niezłe poczucie humoru, jest po prostu miły, sympatyczny, zawsze uśmiechnięty. I Dominik... Co tu dużo mówić.. Anioł? Ideał? Nieskazitelne piękno? Czy jak kto tam woli. Idealny to on na pewno jest, zresztą go widziałaś, to ten słodziutki blondyn. 
- Tak widziałam. Taki sobie, ładny jest - powiedziała zupełnie bez entuzjazmu.
- Że co proszę?? Taki sobie?? dziewczyno czy ty kiedykolwiek widziałaś kogoś tak przystojnego jak Dominik?? - prawie krzyczałam - Przecież to jest jakiś cud natury!
- Jezu, spokojnie. Po prostu wygląd to dla mnie nie wszystko.
- No ja wiem ale na pierwszy rzut oka to się po prostu nie można nim nie zachwycić. Ale skoro tak uważasz. Ale tak, Dominik jest moim przyjacielem, najlepszym chyba z całej paczki. Osobiście nie wariuje na jego punkcie, co nie znaczy że nie uważam że jest nieziemsko przystojny. Gorzej z charakterem... To podły i egoistyczny dupek, tyle. Chociaż na początku może się wydawać sympatyczny, opanowany i spokojny to na serio jak mu coś jebnie na dekiel to człowieka nie ogarniesz... Ja nie żartuje, on ma czasami takie odpały że się z nim nie da wytrzymać. Ogólnie to to jest typ który ma całkowicie wyjebane na wszystko. Z jednej strony... ma to swoje zalety.
Pogadałyśmy jeszcze chwile, okazało się ze Lena mieszka niedaleko i obiecałam jej że spotkamy się znowu za 2 tygodnie.

*JEYDON*

Gigi nas przedstawiła.. Dobrze widziałem jak Dominik gapi się na tą całą Lenę. W sumie spoko laska, ładna nawet. Ciekawe tylko że ona nawet na niego nie spojrzała... Szczerze? Dominik jest tak cholernie seksowny że nawet ja mam ochotę go czasem pocałować. Dobra, to mój przyjaciel ale zachowujemy się no.. Mamy do siebie ogromny dystans i gadamy sobie publicznie takie rzeczy że aż strach pomyśleć. Dla mnie jest on kociakiem, a on mnie nazywa miśkiem. Na reszcie nie robi to żadnego wrażenia ale jak na przykład idziemy przez miasto, śmiejemy się i ja go nazwie kociakiem no to się ludzie dziwnie patrzą... Nienawidzę takich, są po pierwsze nietolerancyjni, bo nawet gdyby coś na serio było miedzy mną i Dominikiem no to przecież nie ich sprawa, a po drugie nie mają wyobraźni i poczucia humoru.
- Niezła laska nie? - zagadałem do niego jak usiedliśmy sami
- Co? - spytał. On albo nie rozumiał o kim mówię, albo jest totalnym debilem... Jak on mnie denerwuje, ja pierdole jak te dziecko mnie denerwuje. No ale spojrzy na ciebie tymi słodkimi oczkami, uroczo się uśmiechnie no i masz się tu fochaj człowieku. Och... Ja przez niego kiedyś zwariuje.- mówię o Lenie, ciemnoto - powiedziałem, a on tylko westchnął - No co? Nie podoba ci się? - i nic nie odpowiedział - Dominik ja cię proszę, zerwałeś z Kingą 3 miesiące temu, czemu nie szukasz nowej dziewczyny?
- Jak będę chciał to sobie znajdę dziewczynę, jasne? -był już trochę wkurzony.
- Sorry, no ale widziałem jak na nią patrzysz...
- No niby jak, hm? - ten jego sarkastyczny ton... uwielbiam hahah.
- Nie zgrywaj mi tu debila. Co, boli cię że nawet na ciebie nie spojrzała? - przegiąłem i byłem tego całkowicie świadomy... I kto tu jest debilem, Jey?
- Mogę mieć każdą, rozumiesz? A jak ona się opiera to jej strata.
Jego typowy zachowanie. Żeby tylko nikt nie zauważył co myśli i czuje...
- Ej sorry... Sorry, nie powinienem - powiedziałem z wyrzutem i popatrzałem w te jego cudne oczy.
- Taa, nie powinieneś - i znów ten sarkazm...
Stwierdziłem, że nie warto się z nim kłócić. Musiałem się przewietrzyć. Wyszedłem z klubu od razu podeszła do mnie Ginger.
- Hej, mogę cię o coś spytać?- zaczęła
- Pewnie
- Gadałeś z Dominikiem nie? Mówił coś o Lenie?
- Taa, zacząłem ten temat ale z nim to ciężko o czymkolwiek gadać. Wiesz jaki on jest... nic ci nie powie.
- A mógłbyś coś jednak od niego wysępić? Bo na moje genialne oko to mogło by coś z tego być... -uśmiechnęła się
- Tez tak myślę ale jego nie przekonasz. Jak się uprze to koniec.
- Oj, nie wiesz co miłość potrafi zrobić z człowiekiem - powiedziała z uśmiechem weszła z powrotem do klubu. Ja po kilku minutach zrobiłem to samo, bo szczerze mówiąc to cholernie piździło. Poszukałem wzrokiem Dominika. Siedział dalej na tym samym miejscu z cała resztą. Stwierdziliśmy że będziemy spadać. Chcieliśmy jeszcze trochę pochodzić po rynku czy coś. Lena powiedziała że nas odprowadzi. Chodziliśmy chyba z 1,5 godziny. Było po 2 w nocy i Lena powiedziała że już będzie lecieć.
Kto jak kto ale my mamy taki zwyczaj że na powitanie i na pożegnanie dajemy sobie buzi w policzek. No może nie chłopak z chłopakiem, to wiadomo... chociaż ja i Dominik... hahah ale to tylko do żartów przecież. Zwykle to on mi daje... takie z niego kochane stworzenie.
- No to ja już będę lecieć - powiedziała blondynka
- Czeeeść - Gigi oczywiście pierwsza przyleciała, wyściskała ją i ucałowała w policzek. I tak po kolei Elise, Magda, Kuba, Ash, Ed i ja. Dominik stał gdzieś z tyłu. Wiedziałem że któraś z dziewczyn mu to wytknie. To było co najmniej pewne. Tak samo jak to że na pewno w tym momencie żaden z chłopaków się nie odezwie, nawet Kuba, który za Dominikiem nie przepadał.. ze wzajemnością zresztą. Chodziło tu po prosu o męską solidarność.
No i trafiło na Elise. Ona jest szczera do bólu. Tak samo jak Dominik często robi ten swój wredny uśmieszek. Pasowaliby do siebie pod tym względem. 
- No Dominik, chociaż raz zachowaj się jak kulturalny człowiek i się pożegnaj może, co? - powiedziała Elise.
- Cześć - rzucił krótko, ale jak to on, z wyższości patrzył się na El i wrednie się uśmiechał. Może dla kogoś ten uśmiech byłby szczery ale my za dobrze znaliśmy Dominika - po prostu chciał zrobić na złość... Nie wiadomo tylko komu.
Na Lenę nawet nie spojrzał. Ona też miała albo spuszczona głowę albo patrzała gdzieś przed siebie.
"Co za ludzie" - pomyślałem.
- Cześć - powiedziała dziewczyna równie obojętnie jak Dominik.
- No to do zobaczenia za tydzień? - upewniła się Ginger
- Pewnie, to na razie - powiedziała do wszystkich i poszła w swoją stronę.
Ja po prostu nie wytrzymałem:
- Popierdoliło cię do reszty? Zachowałeś się jak totalny dupek! - wywrzeszczałem mu to prostu w twarz - jeszcze jakbyś ja znał od jakiegoś czasu, ale poznałeś ją dopiero dzisiaj i już się zachowujesz tak egoistycznie? Nie jesteś najważniejszy, zrozum to wreszcie.
Wiedziałem że cała paczka się na nas gapi. My nigdy nie kłóciliśmy się przy wszystkich, dlatego że dobrze wiem ile dla Dominika znaczą moje słowa. Wiedziałem, że go teraz skrzywdziłem. Wiedziałem że teraz dostane równie mocną odpowiedź. On nie ma hamulców, potrafi wygarnąć wszystko nawet najlepszemu przyjacielowi...

Mrs. Torres

*  *  *  * 

Więc to pisała Ewe bo Sandra napisała w połowie poprzednie, nie wiem czy jest sprawiedliwie ale jeden kit :)
"Leave the comments down in my pants" I <3 U JEYDON <3
E&S

niedziela, 21 kwietnia 2013

"Naj­ważniej­szy w każdym działaniu jest początek. " - czyli Prolog.

PROLOG

 *KUBA* 13 luty:

6:30. Pieprzony budzik. Kurwa, rodzicom się zachciało posyłać dzieci do anglojęzycznej szkoły. Wstałem jakoś, ogarnąłem się. Wychodząc minąłem kuchnie, rodzice tam siedzieli, przy śniadaniu jak zwykle. Nawet się z nimi nie przywitałem, bo po co? Oni maja mnie totalnie gdzieś. Myślą ze jak zapewnili dziecku dobra szkołę to nie trzeba już mu żadnej uwagi poświęcać. Z resztą, nie obchodzi mnie to, można się przyzwyczaić jeśli rodzice od dziecka cie olewają. Zamiast nich, mam paczkę najlepszych przyjaciół na świecie i oni są chyba jedynym powodem dla którego jeszcze chodzę do tej szkoły. Gorzej tylko z moim bratem - Michałem, on ma dopiero 10 lat.
Idąc za parę minut usłyszałem ze ktoś mnie woła , obróciłem się, to był Ed. Od kiedy zaczął kręcić z Ginger, w ogóle ze sobą nie gadamy, chociaż kiedyś byliśmy nierozłączni.

Wołali mnie do „naszego” stolika. Znajduje się na końcu stołówki, i mamy dobry widok na wszystkich uczniów, yy nie sorry plebsów. Nie można zaprzeczyć że większość traktuje nas jako elitka, no i w sumie mają racje jesteśmy elitką. W tych czasach liczy się kasa, wygląd i charakter, żeby coś osiągnąć musisz być chamem, zdzirą i umieć postawić na swoim. W takim razie niczego nam nie brakuje.
 
Wszyscy już byli:
-Siema Swagery, ja pierdole te wstawanie na 8 może wykończyć – przywitałem się – nikt z was nie podniesie tej szanownej dupy żeby mnie tak przywitać.
Elise wstała , moja dziewczyna. Przytuliła mnie i dała cmoka na powitanie. Dla mnie to za mało, tym bardziej że wyglądała dziś tak seksownie, rozbierałem ją wzrokiem. Nie obchodzi mnie co inni o mnie myślą , jestem sobą. Przyciągnąłem ją do siebie i zacząłem namiętnie całować i dotykać. Kiedy rozkręcałem się, zaczynając szukać ręką pod jej bluzką.....
- Ej może tak ją zostawisz i pozwolisz jej dokończyć to co zaczęła mówić hym? - powiedziała Ash, nie przepadam za nią , wredna zdzira, zawsze coś do mnie kręciła ale nie gnoje jej ze względu na Jey'a, dziwne że z Elise się przyjaźni- a te obmacywanki zostaw sobie na później.
Spojrzałem pytająco na Elise i potem na całą resztę.
- O czymś nie wiem?
-Taaa 14 lutego jest impreza w Łodzi, może być niezła biba, dużo gwiazd i podobno tanie drinki, dawno nie wyskoczyliśmy gdzieś razem więc pomyślałam ze można jechać. Do Łodzi możemy dojechać autem mojego ojca, ma szofera więc nas podwiezie. Moich rodziców nie ma w domu, tylko mi hajs zostawili, zresztą wszyscy starzy teraz pojechali na jakieś delegacje – spytała resztę, tylko pokiwali głowami na znak racji, Elise kontynuowała- Sorry że powiedziałam wam to dzień wcześniej, ale 2 dni zrobimy sobie wolne od tej budy i pojedziemy zaszaleć. Mam tam znajomego który ma spory dom i już się go pytałam czy by nas nie przenocował, raz był u mnie więc chce się odwdzięczyć, ma 3 sypialnie – tutaj popatrzyła na mnie znacząco, wiedziałem co ma na myśli, już mi się podobało- więc co wy na to?
Nareszcie skończyła. Z El jest straszna gaduła, dlatego czasem wole ja zacząć całować bo za nim skończy to można i 2 godziny czekać hahha.
- Nie no mi tam pasuje, moi starzy i tak mnie mają w dupie.
- No to super czyli wszyscy jadą, a ty Dominik? - siedział zamyślony
- Pojadę...
- Znowu masz humor do dupy? - spytałem, ostatnio mi działał na nerwy, bez tej dziewczyny jest nieznośny.
- Kurwa patrz lepiej na siebie, i kup gumki żeby ci się bachor nie okocił- powiedział z tym swoim tonem.
Puściłem to mimo uszu.


 *ELISE* 14 luty:


Dobra, jestem gotowa, pora podjechać po resztę.
- Zbyszku podjedziemy najpierw po Magdę, Gigi, Ed'a, Kubę, Dominika, Jey i Ash, a potem prosto na Łódź.
- Dobrze Elise, masz tu pieniądze, rodzice kazali mi to dać jeśli gdzieś będziesz chciała jechać. 
Wręczył mi trzy stówy. 
-Zajebiście!
Za pół godziny wszyscy siedzieli w limuzynie. W Łodzi byliśmy koło 20.
Imprezę czas zacząć.
 Mrs. Ramos

* * * *

No a więc to by był początek, mam nadzeję , że sie spodoba :)
Jeśli tak to dajcie znać, pisząc kometarz, to motywuje.
Pozdrawiamy E&S