ROZDZIAŁ II
*JEYDON* 15 luty:
A
jednak ku mojemu zdziwieniu Dominik nic nie powiedział. Odwrócił się szybko i
ruszył przed siebie. Chyba nie do końca wiedział gdzie idzie, bo my powinniśmy
iść w zupełnie przeciwnym kierunku. Mieliśmy
nocować u Maxa, kumpla Elise o którym nam wczoraj wspominała.
Nikt nie pobiegł by dogonić Dominika. Wszyscy
wiedzieliśmy, że takie coś nie miało sensu i było strasznie głupie. W ciszy
wróciliśmy do domu. Miałem pokój z Dominikiem, jak zwykle, od zawsze byliśmy
nierozłączni. Tyle tylko, że jakoś dziś nie miałem ochoty się z nim widzieć.
Znając jego, gdyby mnie tylko zobaczył, zacząłby na mnie najeżdżać tak, że
zapamiętałbym dokładnie jego słowa do końca swojego życia… bo to jest Dominik,
jego się nie zapomina, ani niczego co z nim związane.
Były
ogólnie trzy pokoje, niby dziewczyny miały mieć jeden, a my, chłopaki drugi no
ale w praktyce wyszło oczywiście inaczej. Kuba od razu na wejściu zmył się
gdzieś z Elise.
Wracając
do Dominika to naprawdę nie chciałem się z nim teraz minąć. Może dlatego, że
było mi głupio, a może po prostu bałem się jego odpowiedzi. Postanowiłem, że
pójdę do chłopaków. Wszedłem do ich pokoju, niestety zastałem tam Eddy’ego i
Ginger.
- Wypieprzaj przepraszać Dominika -
taa ja kocham tą kobietę, po prostu ja wielbię.
- Ginger, ja naprawdę nie chcę się z
nim kłócić, wolę poczekać do jutra - wyjaśniłem siadając na łóżku, w sumie nie
wiem czyim.
W tym momencie Gigi wstała, podeszła
do drzwi, otworzyła je i wskazała ręką na zewnątrz - prosto na drzwi wejściowe.
- Już, natychmiast won go przepraszać
- rozkazała
Westchnąłem tylko, nie miałem
zamiaru się kłócić jeszcze z nią, więc powoli wstałem i wyszedłem z pokoju.
Odwróciłem się, by jeszcze coś powiedzieć, ale Ruda zamknęła mi drzwi przed
nosem.
Wziąłem kurtkę i wyszedłem. Tylko co
miałem teraz zrobić? Skąd w ogóle mogłem wiedzieć gdzie on teraz polazł? Pewnie
się szlaja gdzieś.
Tak na prawdę wolałbym go nie znaleźć, ale wiedziałem że jak nie przyjdę z nim z powrotem to i tak mnie nie wpuszczą do domu. Dobra trudno idę.
W słuchawkach słuchałem właśnie "Lonely Day" S.O.A.D, kiedy spostrzegłem przygarbionego człowieka z kapturem i w vans'ach, siedział na jednej z ławek w parku, z opuszczoną głową wyglądał jak by spał. Nie mogłem się pomylić , to musiał być Dominik. Myślałem że spał , podbiegłem, trochę przestraszony, nie wiadomo co mogło mu odbić.
- Hej, żyjesz?
- Zostaw mnie!
-Ok rozumiem, możesz być na mnie trochę zły , ale ja to powiedziałem tylko dla twojego dobra....
(caps lock = krzyczę <3)
- TROCHĘ?! Serio, myślisz że to było trochę, ogarnij dupę Jey. Co ty myślisz,że co ,że ja nie wiem co robię z MOIM życiem. Nie musisz się uważać za jakiegoś mojego ojca TAK?! Dobrze wiesz co dla mnie znaczą twoje słowa i czasem po prostu byś się ugryzł w ten cholerny język i nic nie mówił. TO BOLI WIESZ ?! Kiedy twój najlepszy przyjaciel wygarnia ci coś, a nawet nie wie jak się czuje ta osoba. NIE SORRY, ty dobrze wiesz jak ja się wtedy czułem. DOBRZE WIESZ JAK MNIE TO BOLI KIEDY KTOŚ NA MNIE NIE ZWRACA UWAGI I TRAKTUJE MNIE JAK POWIETRZE! I wiesz też że jeśli ktoś mnie tak traktuje to ja postępuje tak samo, chociaż tak na prawdę chciałbym ją poznać bliżej. ODPIERDOL SIĘ ODE MNIE JEY! Jesteś teraz tak zajęty Ash , że zapomniałeś o mnie a teraz jeszcze bezczelnie mnie pytasz czy żyje - kiedy to mówił....nie potrafię opisać jak się czułem... jak debil, jak idiota, zdałem sobie sprawę że nie robił by takiej awantury jak by mu to powiedziała Magda, ale byłem to ja... jego przyjaciel. I wszystko co mówił , było racją, czułem się podle. Usiadłem koło niego i chciałem go przytulić...- NIE DOTARŁO DO CIEBIE ŻE MASZ MNIE ZOSTAWIĆ ?!
- Dominik, ja cię przepraszam to nie miało tak wyjść - znowu próbowałem go objąć
- ALE WYSZŁO TAK ?! - zrzucił moją rękę
- Słuchaj, po prostu byłem trochę na haju, a po drugie zachowywałeś się ostatnio tak nie znośnie, musiałem coś zrobić. Tym bardziej że widziałem jak na nią patrzyłeś- wtedy Dominik podniósł wzrok - Nie rób ze mnie cioty znam cie od przedszkola i wiem jak wyglądasz gdy ktoś ci się podoba...- powiedziałem tonem nie znającym sprzeciwu.
- Wiesz PIERDOL SIĘ! Co może mnie jeszcze wywalicie z grupy bo nie mam kogo lizać tak ?! Jestem gorszy bo nie mam się z kim pieprzyć?! Wiesz jesteś żałosny, bezczelny, nie pogrążaj się jeszcze bardziej.
- Dominik słuchaj, ja już wytrzeźwiałem, wiem zachowałem się jak idiota. ZDAJE SOBIE Z TEGO SPRAWĘ. Ale wybacz mogę tu siedzieć do rana ale ty ze mną i tak wrócisz do Max'a. Jasne ?! Teraz mnie posłuchaj , to nie jest tak że ty musisz mieć dziewczynę, możesz być nawet BI , jest mi jedno, jesteś moim przyjacielem i to najlepszym, nie pozwolę tobą pomiatać ale tak samo nie pozwolę żebyś popełniał błędy. Wiem że zareagowałem zbyt ostro, ale DOMINIK. Dobrze cię znam , i musiałeś usłyszeć to ode mnie żeby w ogolę zwrócić na to uwagę.
-Wiesz nie chce mi się ciebie słuchać - po czym Dominik założył słuchawki i zgarbił się.
- Dominik - ściągnąłem mu słuchawki i podniosłem podbródek aby spojrzał na mnie - Ja wiem że nie jesteś na mnie zły.
- Nie jestem , ale w chuj mnie to boli, jak mnie traktujesz. - powiedział , nie wiem czy miałem tylko zwidy bo było ciemno , ale chyba miał łzy w oczach.
Nie zastanawiając się przytuliłem go mocno. O dziwo nie protestował. Po 10 minutach spróbowałem:
-Jesteś na mnie nadal zły?
-Nie już nie. - popatrzył na mnie
- To co wracamy, bo tak szczerze to piździawa jest i jeszcze nas coś weźmie a ja nie chce żeby mój kotek był chory - Dominik zaśmiał się
- O nie misiaczku , masz racje, pora iść.
Nie mogłem się powstrzymać, wstając patrzyliśmy na siebie a ja dałem mu buziaka w czoło, hyym nie wiem co na mnie zadziałało, po prostu myślę że łączy mnie czasem z Dominikiem silniejsza więź niż między Ash.
Idąc , rozmawialiśmy jeszcze trochę o tej dysce i spytałem się czy będzie zagadywał do tej dziewczyny. Powiedział że spróbuje. No nareszcie!
*Edward*
Widziałem ten wzrok Gigi, cały wieczór, odkąd tylko wróciliśmy do domu gapiła sie na mnie, aż rozbierała mnie wzrokiem. Miąłem jej serdecznie dosyć. W końcu wpadłem na zajebisty pomysł. Dziewczyna siedziałą dosłownie naprzeciwko mnie. Złapałem jej rękę, przybliżyłem swoją twarz do jej i juz prawie pocałowałem, kiedy ona szarpneła mnie i wyszliśmy od reszty. Skierowaliśmy się do sąsiedniego pokoju, który na całe szczęscie był pusty. Od razu zaczęliśmy sie łapczywie całować, moja ręka błądziła gdzieś po jej ciele, powoli pozbywając się najpierw cienkiego topu, następnie zjechałem ręką do jej spodni, które też po kilku sekundach leżały gdzieś daleko. Ginger ściągnęła moją koszulę, po czym już dobierała się do paska od spodni. Ja jednak byłem szybszy i dosłownie rzuciłem dziewczynę na łóżko. Całowałem jej szyję, powoli zjeżdżałem coraz niżej. Zatrzymałem się na brzuchu, a jedną ręką zacząłem dotykać jej czułego miejsca, widziałem, że Ruda jest nieźle napalona. Zbliżyłem swoją twarz do miejsca, które przed chwilą dotykałem, jednak po chwili szybko podniosłem się i spojrzałem jej prosto w oczy.
- ty pusta suko - wypaliłem i posłem jej tryumfujący uśmiech. Dziewczyna chyba była nieźle zdezorientowana, bo otworzyła usta i nie wiedziała co powiedzieć. Podniosłem się z łóżka, zabrałem swoją koszulę i podniosłem jej ciuchy, rzucając nimi w Ginger.
- ty skurwysynie - Krzyknęła
- ja? popatrz na siebie, pieprzona zdziro, myślisz, że możesz sobie wszystkich owijać wokół palca? Takie rzeczy nie ze mną, sorry - powiedziałem spokojnie, chociaż w głębi duszy cieszyłem się jak małe dziecko. Wiedziałem, że pewnie mi się dostanie od Magdy i Ash ale miałem to głęboko w dupie. Chciałem tylko żeby ta suka się ode mnie odwaliła... i chyba mi się to udało.
*Jeydon*
W domu, drzwi otworzyła nam Gigi, czyżby nie wyszło coś z Ed'em, wyglądała na wkurwioną.
Wolałem nie pytać , a z resztą oni do siebie nie pasują. No taka prawda.
Poszliśmy z Dominikiem do naszego pokoju i walnęliśmy na łóżko , ostatnią rzeczą którą zdążyłem zrobić to sprawdzenie która godzina, była 4 nad ranem, i objęcie Dominika, który najwyraźniej zasnął w ciągu sekundy. Nie obchodziło mnie czy ktoś jest jeszcze w pokoju, i gdzie ja w ogóle jestem. Zasnąłem z uśmiechem na ustach że udało mi się pogodzić z najważniejszą osobą w moim zasranym życiu.
Tak na prawdę wolałbym go nie znaleźć, ale wiedziałem że jak nie przyjdę z nim z powrotem to i tak mnie nie wpuszczą do domu. Dobra trudno idę.
W słuchawkach słuchałem właśnie "Lonely Day" S.O.A.D, kiedy spostrzegłem przygarbionego człowieka z kapturem i w vans'ach, siedział na jednej z ławek w parku, z opuszczoną głową wyglądał jak by spał. Nie mogłem się pomylić , to musiał być Dominik. Myślałem że spał , podbiegłem, trochę przestraszony, nie wiadomo co mogło mu odbić.
- Hej, żyjesz?
- Zostaw mnie!
-Ok rozumiem, możesz być na mnie trochę zły , ale ja to powiedziałem tylko dla twojego dobra....
(caps lock = krzyczę <3)
- TROCHĘ?! Serio, myślisz że to było trochę, ogarnij dupę Jey. Co ty myślisz,że co ,że ja nie wiem co robię z MOIM życiem. Nie musisz się uważać za jakiegoś mojego ojca TAK?! Dobrze wiesz co dla mnie znaczą twoje słowa i czasem po prostu byś się ugryzł w ten cholerny język i nic nie mówił. TO BOLI WIESZ ?! Kiedy twój najlepszy przyjaciel wygarnia ci coś, a nawet nie wie jak się czuje ta osoba. NIE SORRY, ty dobrze wiesz jak ja się wtedy czułem. DOBRZE WIESZ JAK MNIE TO BOLI KIEDY KTOŚ NA MNIE NIE ZWRACA UWAGI I TRAKTUJE MNIE JAK POWIETRZE! I wiesz też że jeśli ktoś mnie tak traktuje to ja postępuje tak samo, chociaż tak na prawdę chciałbym ją poznać bliżej. ODPIERDOL SIĘ ODE MNIE JEY! Jesteś teraz tak zajęty Ash , że zapomniałeś o mnie a teraz jeszcze bezczelnie mnie pytasz czy żyje - kiedy to mówił....nie potrafię opisać jak się czułem... jak debil, jak idiota, zdałem sobie sprawę że nie robił by takiej awantury jak by mu to powiedziała Magda, ale byłem to ja... jego przyjaciel. I wszystko co mówił , było racją, czułem się podle. Usiadłem koło niego i chciałem go przytulić...- NIE DOTARŁO DO CIEBIE ŻE MASZ MNIE ZOSTAWIĆ ?!
- Dominik, ja cię przepraszam to nie miało tak wyjść - znowu próbowałem go objąć
- ALE WYSZŁO TAK ?! - zrzucił moją rękę
- Słuchaj, po prostu byłem trochę na haju, a po drugie zachowywałeś się ostatnio tak nie znośnie, musiałem coś zrobić. Tym bardziej że widziałem jak na nią patrzyłeś- wtedy Dominik podniósł wzrok - Nie rób ze mnie cioty znam cie od przedszkola i wiem jak wyglądasz gdy ktoś ci się podoba...- powiedziałem tonem nie znającym sprzeciwu.
- Wiesz PIERDOL SIĘ! Co może mnie jeszcze wywalicie z grupy bo nie mam kogo lizać tak ?! Jestem gorszy bo nie mam się z kim pieprzyć?! Wiesz jesteś żałosny, bezczelny, nie pogrążaj się jeszcze bardziej.
- Dominik słuchaj, ja już wytrzeźwiałem, wiem zachowałem się jak idiota. ZDAJE SOBIE Z TEGO SPRAWĘ. Ale wybacz mogę tu siedzieć do rana ale ty ze mną i tak wrócisz do Max'a. Jasne ?! Teraz mnie posłuchaj , to nie jest tak że ty musisz mieć dziewczynę, możesz być nawet BI , jest mi jedno, jesteś moim przyjacielem i to najlepszym, nie pozwolę tobą pomiatać ale tak samo nie pozwolę żebyś popełniał błędy. Wiem że zareagowałem zbyt ostro, ale DOMINIK. Dobrze cię znam , i musiałeś usłyszeć to ode mnie żeby w ogolę zwrócić na to uwagę.
-Wiesz nie chce mi się ciebie słuchać - po czym Dominik założył słuchawki i zgarbił się.
- Dominik - ściągnąłem mu słuchawki i podniosłem podbródek aby spojrzał na mnie - Ja wiem że nie jesteś na mnie zły.
- Nie jestem , ale w chuj mnie to boli, jak mnie traktujesz. - powiedział , nie wiem czy miałem tylko zwidy bo było ciemno , ale chyba miał łzy w oczach.
Nie zastanawiając się przytuliłem go mocno. O dziwo nie protestował. Po 10 minutach spróbowałem:
-Jesteś na mnie nadal zły?
-Nie już nie. - popatrzył na mnie
- To co wracamy, bo tak szczerze to piździawa jest i jeszcze nas coś weźmie a ja nie chce żeby mój kotek był chory - Dominik zaśmiał się
- O nie misiaczku , masz racje, pora iść.
Nie mogłem się powstrzymać, wstając patrzyliśmy na siebie a ja dałem mu buziaka w czoło, hyym nie wiem co na mnie zadziałało, po prostu myślę że łączy mnie czasem z Dominikiem silniejsza więź niż między Ash.
Idąc , rozmawialiśmy jeszcze trochę o tej dysce i spytałem się czy będzie zagadywał do tej dziewczyny. Powiedział że spróbuje. No nareszcie!
*Edward*
Widziałem ten wzrok Gigi, cały wieczór, odkąd tylko wróciliśmy do domu gapiła sie na mnie, aż rozbierała mnie wzrokiem. Miąłem jej serdecznie dosyć. W końcu wpadłem na zajebisty pomysł. Dziewczyna siedziałą dosłownie naprzeciwko mnie. Złapałem jej rękę, przybliżyłem swoją twarz do jej i juz prawie pocałowałem, kiedy ona szarpneła mnie i wyszliśmy od reszty. Skierowaliśmy się do sąsiedniego pokoju, który na całe szczęscie był pusty. Od razu zaczęliśmy sie łapczywie całować, moja ręka błądziła gdzieś po jej ciele, powoli pozbywając się najpierw cienkiego topu, następnie zjechałem ręką do jej spodni, które też po kilku sekundach leżały gdzieś daleko. Ginger ściągnęła moją koszulę, po czym już dobierała się do paska od spodni. Ja jednak byłem szybszy i dosłownie rzuciłem dziewczynę na łóżko. Całowałem jej szyję, powoli zjeżdżałem coraz niżej. Zatrzymałem się na brzuchu, a jedną ręką zacząłem dotykać jej czułego miejsca, widziałem, że Ruda jest nieźle napalona. Zbliżyłem swoją twarz do miejsca, które przed chwilą dotykałem, jednak po chwili szybko podniosłem się i spojrzałem jej prosto w oczy.
- ty pusta suko - wypaliłem i posłem jej tryumfujący uśmiech. Dziewczyna chyba była nieźle zdezorientowana, bo otworzyła usta i nie wiedziała co powiedzieć. Podniosłem się z łóżka, zabrałem swoją koszulę i podniosłem jej ciuchy, rzucając nimi w Ginger.
- ty skurwysynie - Krzyknęła
- ja? popatrz na siebie, pieprzona zdziro, myślisz, że możesz sobie wszystkich owijać wokół palca? Takie rzeczy nie ze mną, sorry - powiedziałem spokojnie, chociaż w głębi duszy cieszyłem się jak małe dziecko. Wiedziałem, że pewnie mi się dostanie od Magdy i Ash ale miałem to głęboko w dupie. Chciałem tylko żeby ta suka się ode mnie odwaliła... i chyba mi się to udało.
*Jeydon*
W domu, drzwi otworzyła nam Gigi, czyżby nie wyszło coś z Ed'em, wyglądała na wkurwioną.
Wolałem nie pytać , a z resztą oni do siebie nie pasują. No taka prawda.
Poszliśmy z Dominikiem do naszego pokoju i walnęliśmy na łóżko , ostatnią rzeczą którą zdążyłem zrobić to sprawdzenie która godzina, była 4 nad ranem, i objęcie Dominika, który najwyraźniej zasnął w ciągu sekundy. Nie obchodziło mnie czy ktoś jest jeszcze w pokoju, i gdzie ja w ogóle jestem. Zasnąłem z uśmiechem na ustach że udało mi się pogodzić z najważniejszą osobą w moim zasranym życiu.
Mrs. Ramos
* * * *
Ok to ten rozdział pisałam ja, czyli Sandra ale Ewe to tam ten początek zrobiła, jejuuu jak ona mnie męczy ta kobieta z tymi rozdziałami HAHHAHA Kocham <3
Nie chciałam żeby był za długi, bo wiecie napięcie musi rosnąć stopniowo ^^
Myślę że wam się podoba i powoli wkręcacie się w akcje ; *
Miłej lektury!
Pozdrawiamy E&S